O jakiej pracy mowa
Alan Davis i współpracownicy opublikowali w Journal of Psychedelic Studies (wrzesień 2025) obserwację długoterminową uczestników wcześniejszego badania nad psylocybiną w dużej depresji. Pierwotne badanie z grupą oczekującą prowadzono w Johns Hopkins; jego omówienie jest osobno (psylocybina w dużej depresji — badanie z grupą oczekującą). Tym razem zespół wrócił do tych samych osób średnio po ponad pięciu latach, żeby sprawdzić, ile z efektu przetrwało.
To najdłuższa jak dotąd obserwacja w tym wskazaniu. Wcześniejsze dane o trwałości sięgały dwunastu miesięcy (Gukasyan i wsp. (2022)); pięć lat to inny rząd wielkości i pierwsza okazja, by zobaczyć, czy pojedyncza interwencja psychodeliczna zostawia ślad mierzalny po latach.
Najważniejsze liczby: z 24 osób, które ukończyły pierwotne badanie, do obserwacji weszło 21, a ukończyło ją 18 (75%). Średni czas od ostatniej sesji psylocybiny: 5,37 roku (zakres 4,7–6,5). Nasilenie depresji (GRID-HAMD) spadło z 22,75 punktu na starcie do 8,25 po pięciu latach (Cohen d = 1,50; p < 0,001). W tym punkcie 67% badanych spełniało kryterium odpowiedzi klinicznej, a 67% było w remisji.
Jak zaprojektowano badanie

Punktem wyjścia była grupa, która kilka lat wcześniej przeszła dwie sesje psylocybiny (20 i 30 mg/70 kg) w towarzystwie kilkunastu godzin psychoterapii wspierającej. Autorzy nie przeprowadzali nowej interwencji: skontaktowali się z dawnymi uczestnikami i poprosili o powtórzenie pomiarów oraz o rozmowę. Z tego względu jest to obserwacja naturalistyczna, a nie kolejne badanie z randomizacją, i tak należy ją czytać.
Zastosowano schemat mieszany (parallel convergent mixed methods): obok danych liczbowych zebrano ustrukturyzowane wywiady jakościowe o tym, jak uczestnicy po latach widzą tamto leczenie i własne zdrowie psychiczne. Pierwszorzędową miarą była zmiana nasilenia depresji w skali GRID-HAMD, ocenianej przez klinicystę, między poziomem wyjściowym a obserwacją po pięciu latach. Drugorzędowo mierzono lęk (STAI) i upośledzenie funkcjonowania (WSAS).
Kluczowy jest sposób potraktowania osób, które nie wzięły udziału w obserwacji. Sześciu uczestników nie ukończyło pomiarów; zamiast ich pomijać, autorzy wstawili im wyniki wyjściowe, czyli założyli konserwatywnie, że wrócili do stanu sprzed leczenia (pełny nawrót). Taka imputacja obniża, a nie zawyża szacowany efekt, co jest mocną stroną analizy.
| Pierwotne RCT (Johns Hopkins) | Obserwacja po 5 latach | |
|---|---|---|
| Interwencja | 2 sesje psylocybiny + ~13 godz. psychoterapii | Brak — tylko pomiary i wywiady |
| Grupa | 24 osoby ukończyły | 21 weszło, 18 (75%) ukończyło |
| Pierwszorzędowa miara | GRID-HAMD (klinicysta) | Zmiana GRID-HAMD od poziomu wyjściowego |
| Osoby, które odpadły | — | Wynik wyjściowy (założony pełny nawrót) |
Co wyszło
Po pięciu latach średnie nasilenie depresji pozostawało znacznie poniżej poziomu wyjściowego: 8,25 wobec 22,75 punktu GRID-HAMD, z wielkością efektu Cohen d = 1,50 (95% CI 1,03–2,49; p < 0,001). Co istotne dla pytania o trwałość, wynik po pięciu latach nie różnił się istotnie od żadnego z wcześniejszych pomiarów po leczeniu. Krzywa opada gwałtownie po sesjach i potem pozostaje płaska.
Odsetki potwierdzają obraz. W obserwacji 67% badanych miało odpowiedź kliniczną (spadek wyniku o co najmniej połowę), a 67% było w remisji (GRID-HAMD ≤ 7). Dla porównania, po roku w remisji było 58% osób. Odsetek osób w pełnej remisji nie tylko się utrzymał, lecz nieznacznie wzrósł.
| Miara | 1 tydz. | 4 tydz. | 3 mies. | 6 mies. | 1 rok | ~5 lat |
|---|---|---|---|---|---|---|
| Odpowiedź kliniczna | 71% | 71% | 67% | 79% | 75% | 67% |
| Remisja | 58% | 54% | 54% | 54% | 58% | 67% |
| GRID-HAMD (śr.) | 8,7 | 8,9 | 9,3 | 7,0 | 7,8 | 8,3 |
Odsetki liczone względem całej pierwotnej próby (N = 24), więc po latach uwzględniają osoby, które do obserwacji nie weszły.
Poprawa nie ograniczała się do depresji. Lęk mierzony skalą STAI i funkcjonowanie mierzone skalą WSAS również były istotnie lepsze niż na starcie (w analizie wrażliwości, z konserwatywnym założeniem dla osób, które odpadły, efekt dla depresji wciąż wynosił d = 1,27). Wywiady jakościowe dodały do liczb to, czego liczby nie pokazują: uczestnicy opisywali trwałe zmiany w sposobie myślenia, większą empatię, samoakceptację i lepsze relacje. Część osób mówiła, że nawet gdy objawy depresji wracały, postrzegała je jako bardziej sytuacyjne i możliwe do opanowania.
Pod względem bezpieczeństwa nie odnotowano poważnych ani ciężkich zdarzeń niepożądanych związanych z leczeniem. Jedenastu uczestników nie zgłosiło żadnych negatywnych skutków od czasu badania. Pojawiające się zastrzeżenia dotyczyły raczej okoliczności pierwotnego badania: troje czuło się nieprzygotowanych na wzmożoną wrażliwość emocjonalną, dwoje wskazało jako trudne odstawianie leków przed badaniem i oczekiwanie na liście, dwoje uznało, że przydałaby się terapia integracyjna po sesjach.
Jak to czytać
Wynik wygląda imponująco i prawdopodobnie jest realny w tym sensie, że ci konkretni ludzie po pięciu latach faktycznie mieli mniej objawów. Problem leży gdzie indziej: praca nie pozwala przypisać tej poprawy psylocybinie. W obserwacji nie było grupy kontrolnej, a kohorta przez pięć lat żyła własnym życiem, w tym lecząc się.
Tylko 3 z 18 uczestników nie podjęło żadnego leczenia depresji od czasu pierwotnego badania. Pozostali w międzyczasie przyjmowali leki przeciwdepresyjne, próbowali psychodelików na własną rękę lub ketaminy, korzystali z psychoterapii. Przy takim wzorcu nie da się rozdzielić, ile z efektu po pięciu latach pochodzi z dwóch sesji psylocybiny sprzed lat, a ile z całej późniejszej opieki. Do tego dochodzi bardzo mała próba (18 osób), brak grupy kontrolnej w obserwacji i samoselekcja uczestników.
Konserwatywne potraktowanie osób, które odpadły (przypisanie im pełnego nawrotu), to uczciwy zabieg i wzmacnia wniosek, że efekt nie zniknął. Nie rozwiązuje jednak problemu atrybucji. Dane mówią, że tej grupie jest po latach lepiej, a nie że jest jej lepiej dzięki psylocybinie. Sami autorzy zauważają, że dodatkowe leczenie w okresie obserwacji mogło realnie pomagać i że jego wkładu nie sposób oddzielić.
Warto też pamiętać, skąd pochodzi ta grupa. Pierwotne badanie było otwarte, a jego kontrolę stanowiła grupa oczekująca, nie placebo. Zastrzeżenia co do efektu oczekiwań, które dotyczyły tamtej pracy, nie znikają w obserwacji długoterminowej, lecz się z nią przenoszą. Kontrast z badaniem, w którym kontrola była rygorystyczna, pozostaje pouczający: psylocybina vs. escitalopram.
Dlaczego to ważne
Mimo ograniczeń jest to pierwszy wgląd w to, co dzieje się z pacjentami z depresją wiele lat po terapii wspomaganej psylocybiną. Dotychczasowe dane urywały się po roku; tutaj sygnał poprawy ciągnie się ponad pięć lat i obejmuje nie tylko nastrój, lecz także lęk i codzienne funkcjonowanie. Cytat lidera badania dobrze oddaje, czego praca dowodzi, a czego nie:
Pięć lat później większość ludzi nadal uważała to leczenie za bezpieczne, znaczące i ważne, za coś, co zapoczątkowało trwałą poprawę ich życia.
— Alan Davis dla Ohio State News (2025)
To formułuje ostrożnie: niezależnie od tego, czy objawy wracały, uczestnicy oceniali samo doświadczenie jako punkt zwrotny. Taki wniosek mieści się w danych. Mocniejsza teza, że jedna interwencja psychodeliczna utrzymuje remisję przez pięć lat, wykracza poza to, co projekt bez grupy kontrolnej jest w stanie wykazać. Rolą tej pracy jest pokazanie, że długoterminowy efekt jest na tyle prawdopodobny, by uzasadnić obserwacje z prawdziwą grupą porównawczą, a nie ogłoszenie, że psylocybina daje pięcioletnią remisję.