
Humphry Osmond (1917–2004) był brytyjskim psychiatrą, który większą część kariery spędził w prowincjonalnym szpitalu psychiatrycznym w Weyburn w Saskatchewan i tam zbudował podstawy pod kilka równoległych nurtów: biochemiczną teorię schizofrenii, leczenie alkoholizmu wysokimi dawkami LSD i nowy słownik do mówienia o psychodelikach. To on w maju 1953 roku dostarczył Aldousowi Huxleyowi dawkę meskaliny i nadzorował sesję, której owocem były Drzwi percepcji. W 1956 roku zaproponował na zebraniu Nowojorskiej Akademii Nauk nowy termin: psychedelic, „ujawniający umysł".
Z Surrey do Saskatchewan
Osmond urodził się 1 lipca 1917 roku w hrabstwie Surrey, kształcił się w Haileybury, a medycynę studiował w Guy's Hospital Medical School przy King's College London. W czasie II wojny służył jako surgeon-lieutenant w Royal Navy, między innymi jako lekarz okrętowy. Po wojnie wybrał psychiatrię i trafił do St George's Hospital w Tooting (Londyn), gdzie awansował na senior registrar. Tam poznał trzy rzeczy, które okazały się decydujące dla reszty jego życia: przyszłą żonę, pielęgniarkę Amy „Jane" Roffey; głównego współpracownika Johna Smythiesa; oraz dwie substancje, z którymi miał zostać kojarzony, LSD i meskalinę.
Razem ze Smythiesem zauważyli, że doświadczenia ochotników po meskalinie są pod wieloma względami zbieżne z relacjami osób ze schizofrenią. Postawili hipotezę, że schizofrenia może wynikać z biochemicznej dysfunkcji, produkującej w mózgu coś działającego jak halucynogen. Brytyjskie środowisko psychiatryczne, zdominowane przez psychoanalizę, nie podchwyciło pomysłu. W 1951 roku Osmond i Smythies wyjechali do Kanady, do oddalonego o sześć tysięcy kilometrów Weyburn Mental Hospital w prowincji Saskatchewan, gdzie szybko dołączył do nich biochemik Abram Hoffer. Hoffer wspominał później:
Osmond chciał wyjechać tak daleko od Wielkiej Brytanii, jak się dało, by kontynuować pracę, której tam nikt nie wspierał.
Hipoteza adrenochromu
W Weyburn Osmond miał coś, czego brakowało mu w Londynie: kilka tysięcy pacjentów z chorobą, którą chciał badać, dwie agencje gotowe finansować badania (rząd Saskatchewan i Fundację Rockefellera) oraz wolną rękę. W 1952 roku zwrócił uwagę na bliskie strukturalne podobieństwo cząsteczki meskaliny do adrenaliny.
Wraz z Hofferem i Smythiesem rozwinął tę obserwację w hipotezę, którą trzej autorzy opublikowali w 1954 roku w Journal of Mental Science: w organizmie schizofrenika może powstawać adrenochrom, utleniony pochodny adrenaliny, działający jak endogenny halucynogen. Z tego płynęło proste pytanie kliniczne: jeśli witamina C i niacyna (B3) hamują utlenianie adrenaliny, czy będą działać terapeutycznie?
Kliniczny zespół Hoffera, Osmonda i Smythiesa przeprowadził pierwsze podwójnie ślepe próby kontrolowane w historii psychiatrii i raportował, że dodanie niacyny do diety podwoiło odsetek wyzdrowień u pacjentów z wczesną lub ostrą schizofrenią. W 1966 roku dołączył do nich dwukrotny noblista Linus Pauling, który dwa lata później w Science ukuł dla tego podejścia termin orthomolecular psychiatry. Sam adrenochrom jako mechanizm choroby się nie utrzymał: dalsze badania go nie potwierdziły, a psychiatria główno-nurtowa odrzuciła ortomolekularny nurt jako spekulatywny. Pozostała jednak rama, w której Osmond pracował: schizofrenia jako zaburzenie biochemiczne mózgu, badane przez analogię z farmakologicznie wywołanymi stanami percepcji.
Tod Mikuriya, kolega Osmonda, oddał to w jednym zdaniu:
Osmondowi chodziło o metaboliczne przedefiniowanie schizofrenii jako czegoś podobnego do cukrzycy.
Sesja Huxleya, maj 1953
Latem 1952 roku Huxley, który mieszkał w południowej Kalifornii i czytał o roli halucynogenów jako narzędzia do badania psychoz, napisał do Osmonda z prośbą o dawkę meskaliny. Osmond miał wątpliwości. W liście do Hoffera tłumaczył je obrazem, który z czasem stał się anegdotą: nie miał ochoty „zająć małej, ale niezbyt chlubnej niszy w historii literatury jako człowiek, który doprowadził Aldousa Huxleya do szaleństwa" (Hoffer (2004)).
W maju 1953 roku Osmond pojechał do USA na konferencję, dostarczył Huxleyowi 0,4 grama meskaliny i nadzorował przebieg sesji w okolicy jego domu w Hollywood. Huxley spodziewał się bujnych wizji, lecz, jak sam później przyznał, miał aphantasię i zamiast obrazów wewnętrznych dostał wzmożenie zwykłego widzenia: fałdy spodni, draperie pokoju, róg drogerii i kontur Hollywood Hills jako rzeczy nagle „istniejące". Książka, którą napisał w następnych miesiącach, The Doors of Perception (1954), zacytowała Osmonda w czterech przypisach na pierwszych stronach. Sam Huxley w listach przyznawał, że bez wytrwałej zachęty kanadyjskiego psychiatry nigdy nie sięgnąłby po meskalinę.
Profil Huxleya opisuje skutki tej sesji dla literatury i dla samego pojęcia psychodelicznego doświadczenia. Tu liczy się druga strona: Osmond zyskał coś nieoczekiwanego, rozmówcę o wpływie kulturowym kilka rzędów wielkości większym niż jego własny. Z tej korespondencji za chwilę wyrośnie słowo, które dziś nazywa całą dziedzinę.
Jak Osmond ukuł „psychedelic"
Osmond szukał nazwy dla efektu, jaki LSD i meskalina wywołują na umyśle. Termin psychotomimetic („naśladujący psychozę"), używany w psychiatrii lat 50., ujmował te środki jako modele choroby, a nie jako narzędzia poznania. Huxley zaproponował własne słowo: phanerothyme, od greckiego phaneroein (ujawniać) i thymos (duch). Wysłał Osmondowi rymowankę:
By ten przyziemny świat uczynić wzniosłym, wystarczy pół grama fanerotymu.
Osmond odpowiedział własną propozycją i własną rymowanką:
By piekło zgłębić lub wzlecieć anielsko, wystarczy szczypta psychodeliku.
Termin psychedelic, od psyche („umysł, dusza") i delos („jawny, widoczny"), oznaczał „ujawniający umysł". Osmond przedstawił go publicznie w kwietniu 1956 roku na posiedzeniu Nowojorskiej Akademii Nauk jako zamiennik psychotomimetic. Uzasadnił wybór dwoma zdaniami, które dziś brzmią proroczo:
Próbowałem znaleźć dla tych środków odpowiednią nazwę, taką, która obejmie pojęcia wzbogacania umysłu i poszerzania widzenia. Mój wybór padł na psychedelic, „ujawniający umysł", bo to słowo jest jasne, dźwięczne i wolne od skojarzeń.
Słowo szybko wyszło poza Akademię, przeszło do języka prasy i kontrkultury, a w latach 60. stało się synonimem całej kategorii substancji oraz, niezależnie, estetyki, muzyki i obyczaju. Sam Osmond traktował to wszystko z dystansem.
LSD i alkoholizm
Równolegle z badaniem schizofrenii Osmond zajął się problemem, który w Saskatchewan był jeszcze pilniejszy: alkoholizmem. Punktem wyjścia była obserwacja, że część osób uzależnionych rzuca picie dopiero po epizodzie delirium tremens, którego intensywność wstrząsa nimi na tyle, że zmieniają życie. Osmond postawił hipotezę: skoro objawy delirium tremens przypominają działanie halucynogenu, można je sztucznie wywołać wysoką dawką LSD pod kontrolą lekarską i w ten sposób doprowadzić pacjenta do podobnego wstrząsu, ale bez ryzyka somatycznego towarzyszącego prawdziwemu deliryjnemu epizodowi.
Między 1954 a 1960 rokiem Osmond i Hoffer poddali takiej terapii około 2000 pacjentów w czterech instytucjach. Raportowane wskaźniki abstynencji po roku wahały się w okolicach 40–45% (Tanne (2004), Hoffer (2004)). Sam Hoffer zauważał w wywiadach, że doświadczenie nie było wcale przerażające: wielu pacjentów opisywało je raczej jako interesujące, w wymiarze poznawczym i emocjonalnym. To skłoniło Osmonda do rozróżnienia dwóch modeli terapeutycznego użycia LSD, które weszło do języka pola na dekady: psychedelic, oparty na pojedynczych wysokich dawkach mających prowadzić do wstrząsu i wglądu, oraz psycholytic, oparty na wielu sesjach z niskimi dawkami, traktowanymi jako narzędzie psychoterapii odsłaniającej stłumiony materiał psychiczny.
Jednym z pacjentów Osmonda z tych lat był Bill W., współzałożyciel Anonimowych Alkoholików. Bill W. nie szukał już terapii uzależnienia, jego trzeźwość była ugruntowana od dwóch dekad. Próbował odtworzyć mistyczny stan, którego doświadczył wcześniej bez substancji i który stał się fundamentem ruchu AA. Osmond i Hoffer przeprowadzili dla niego kilka sesji; Bill W. próbował później bezskutecznie wprowadzić LSD do programu AA.
Klimat Saskatchewan w tych latach kształtował też przybysz, Al Hubbard, „kapitan" amerykański związany z OSS i przemysłem (w niektórych źródłach: z CIA), który przyjechał do Weyburn i nauczył Osmonda oraz Hoffera, jak „maksymalizować doświadczenie LSD". W praktyce chodziło o staranne ustawienie sesji: muzyka, sztuka i obrazy ludzkich twarzy podawane pacjentowi w trakcie, sympatyczna obecność przewodnika. Z dzisiejszej perspektywy są to elementy, które niezależnie wracają w protokołach klinicznych jako set i setting.
Mayhew, BBC i kultura masowa
W 1955 roku do Osmonda zwrócił się brytyjski polityk Christopher Mayhew, członek parlamentu i były dyplomata, z prośbą o przeprowadzenie go przez sesję meskalinową. BBC zarejestrowało doświadczenie z myślą o programie Panorama. Materiału jednak nie wyemitowano; uznano go za zbyt kontrowersyjny. Mayhew nazwał później sesję:
Najciekawszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem.
Fragmenty nagrania zostały wykorzystane dopiero w 1986 roku w dokumencie BBC LSD — The Beyond Within. Z dzisiejszej perspektywy jest to pierwszy znany filmowy zapis sesji psychodelicznej prowadzonej przez psychiatrę.
Osmond, mimo udziału w takich akcjach, nigdy nie przyłączył się do entuzjazmu kontrkultury. W cytacie przywoływanym przez Hoffera mówił o psychodelikach:
Są to środki tajemnicze, niebezpieczne, które wymagają szacunku.
Z żalem patrzył na to, jak fala publicznego użycia w drugiej połowie lat 60. zamknęła drogę do dalszych badań klinicznych.
Architekt szpitala, gość Native American Church
Doświadczenia w Weyburn pchnęły Osmonda w stronę, która z medycyny zaprowadziła go do projektowania przestrzeni. Zwrócił uwagę, że układ sali szpitalnej, korytarza i pokoju dziennego ma realny wpływ na zachowanie pacjentów: część rozwiązań sprzyja izolacji, część kontaktowi. Ukuł dwa terminy, które weszły do psychologii środowiska: sociofugal (układ, w którym ludzie zachowują dystans wobec siebie, na przykład rzędy krzeseł zwrócone w jedną stronę) i sociopetal (układ, w którym widzą się nawzajem i wchodzą w interakcję, na przykład krzesła przy okrągłym stole). Z tych analiz wyrosła w latach 60. cała linia badań nad psychologią środowiska, której młodym współpracownikiem Osmonda był Robert Sommer.
Inspiracją dla tego myślenia była nie tylko praca w szpitalu, lecz także konkretne doświadczenie: udział w całonocnej ceremonii Native American Church z udziałem peyote, w miejscowości Cando w Saskatchewan, niedaleko North Battleford. Gospodarzami była grupa z Red Pheasant Band z Plains Indians. Raport z ceremonii Osmond opublikował wiosną 1961 roku w magazynie Tomorrow. Zwrócił w nim uwagę na kontrast: tipi z określonym, kolistym układem osób w środku tworzy społeczne i przestrzenne otoczenie nieporównywalne z ówczesnym oddziałem psychiatrycznym. Z dzisiejszej perspektywy łatwo rozpoznać tu wczesne sformułowanie tego, co kontekst kulturowy i przestrzenny wnosi do działania substancji.
Princeton, Alabama, ostatnie dekady
W 1961 roku Osmond opuścił Weyburn i został dyrektorem Bureau of Research in Neurology and Psychiatry w New Jersey Neuro-Psychiatric Institute w Princeton, gdzie współpracował z Bernardem Aaronsonem nad eksperymentami z hipnozą i wspólnie zredagowali w 1970 roku tom Psychedelics: The Uses and Implications of Hallucinogenic Drugs, jedną z pierwszych prób całościowego ujęcia ówczesnego stanu wiedzy. Od 1971 roku był profesorem psychologii na University of Alabama at Birmingham, gdzie pracował razem ze Smythiesem aż do emerytury w 1992 roku. Współtworzył jeszcze książkę o sposobach życia ze schizofrenią (How to Live with Schizophrenia, 1966) z Hofferem, a z Miriam Siegler wydał w 1974 roku Models of Madness, Models of Medicine, typologię ramowych sposobów, w jakie kultura, medycyna i psychiatria definiują „chorobę psychiczną".
Zmarł 6 lutego 2004 roku w Appleton w Wisconsin, na zaburzenie rytmu serca, w wieku 86 lat. Przeżyła go żona Jane oraz troje dzieci.
Albert Hofmann, który zsyntetyzował LSD i wyizolował psylocybinę, oraz Humphry Osmond, który przeniósł te substancje do gabinetu psychiatry i do kanonu kulturowego, niemal całe życie pracowali z dala od głównych ośrodków akademickich (Bazylea i Weyburn). Drugą rzecz, której ich biografie uczą, najlepiej oddaje cytat samego Osmonda przywoływany przez MAPS:
Moje własne doświadczenia z tymi substancjami były najdziwniejszymi, najbardziej zdumiewającymi i jednymi z najpiękniejszych w bogatym i szczęśliwym życiu. To nie ucieczki od rzeczywistości, lecz jej poszerzenia, rozkwitania.